Transformacja działki

Transformacja działki

Pewnego styczniowego dnia zawładnął mną pomysł na własną uprawę warzyw. Traf chciał, że pomysł udało się zrealizować błyskawicznie.

Zobaczcie jak z perzowiska zrobiliśmy sobie uprawę warzyw, w tym moją preferowaną metodę, uprawę na podwyższonych grządkach, czyli np w drewnianych skrzyniach.

Transformacja się udała, a jak do niej doszło możecie dowiedzieć się czytając dalej.

Podczas jednej z rozmów z mamą powiedziałem jej, że myślę o własnym warzywniku. Okazało się, że działka zlokalizowana plecami do działki rodziców jest opuszczona i na sprzedaż.

Choć trudno było to miejsce nazwać działką. Opuszczona, zaniedbana od lat, składowisko gruzu i śmieci, mnóstwo samosiejek, zdziczałe porzeczki i jedno wielkie perzowisko. Latem perz osiągał metr wysokości.

Ja widziałem jednak w niej potencjał. Zachwycał mnie lilak na środku działki. O skręconym pniu z trzech drzewek.

Jak powiedziałem tacie, że zamierzam z tego zrobić warzywnik, powiedział, że to „robota dla kogoś, kto matkę i ojca zabił”. Czytaj – ciężka robota. Porównania mojego taty są zawsze celne 🙂

Zresztą zobaczcie sami jak wyglądała działka w styczniu po zakupie.

W pierwszej kolejności zająłem się usuwaniem samosiejek i oczyszczaniem odrostów korzeniowych od lilaka. Zebraniem śmieci, inwentarzem. Usunąłem też zdziczałe porzeczki.

Okazało się, że mam mnóstwo starych cegieł, emek, kamieni, kostki, to wszystko musiałem jakoś wykorzystać w aranżacji działki. Jakoś się udało.

Cel był jeden warzywnik, a przede wszystkim kilka podwyższonych grządek.

Zobaczcie kilka zdjęć z prac nad działką.

Transformacja działki – realizacja

Po pozbyciu się perzu, na który jedynym skutecznym sposobem jest przekopanie widłami i wybranie korzeni, mogłem w końcu rozpocząć realizację warzywnika.

Trzeba było jeszcze podłączyć wodę. Z pomocą przyszedł niezawodny szwagier 🙂 Gdyby nie on, sam bym sobie nie poradził!

Pracę rozpocząłem od boków i przodu, stopniowo posuwając się do pleców działki.

Znalazło się miejsce na rabaty z kwiatami, kompostownik, winogrono.

Powyżej kilka zdjęć z tego najprzyjemniejszego etapu transformacji działki. Bezpośredniego przygotowania do rozpoczęcia uprawy!

Skręcanie i ustawianie skrzyń. Wypełnianie ich podłożem: na spód gałęzie, obornik oraz kompost – na wierzch ziemia z ogrodu. Kopanie, robienie grządek. Miło wspominam ten czas.

Zwieńczeniem całej transformacji było sadzenie i sianie pierwszych warzyw, kwiatów, ziół, bylin, krzewów ozdobnych…

Kilka zdjęć z tego sezonu znajdziecie poniżej. Plony też się udały. Ale gdy znajdę odrobinę czasu, to postaram się napisać o tym osobny wpis.

Jesteśmy strasznie zadowoleni z działki. Udał się pierwszy rok. Pracy było co nie miara, ale za to ile zadowolenia i ile zapraw na zimę i warzyw w kopcu. Ruch na świeżym powietrzu. Same plusy.

Uprawiajcie warzywa

Lubię porównanie działki ze stycznia oraz lipca. Udało nam się zrobić różnicę. To było lekko szalone wyzwanie i pamiętajcie, że uprawa warzyw nie musi wiązać się z takim wysiłkiem. Transformacja działki była tylko moim wymysłem. Chciałem tę konkretną działkę. Możecie rozpocząć od skrzyni na tarasie lub założyć warzywnik na trawniku.

Zachęcam wszystkich do własnej uprawy warzyw. Pamiętajcie – jesteśmy tym, co jemy. To banalna prawda, o której na co dzień nie myślimy. Uprawiając własne warzywa, owoce i zioła dbamy nie tylko o własne zdrowie, ale i środowisko.

W końcu nie chodzi tylko o to, aby sadzić i zbierać warzywa. Chodzi o to, aby robić to w zgodzie z naturą. Czerpać z jej siły. Właśnie dlatego nie wyobrażam sobie uprawy warzyw bez kompostownika, bez dżdżownic, bez pszczół i domków dla owadów, bez wykorzystywania deszczówki, czy pokrzyw.